1.
Jedna chwila zaczęła się.
Wszystko zmieniło się.
Trochę czerwieni zmieniło się w rzekę.
Dlaczego tak jest?
Nic takiego nie zrobiłam,
całkiem dobrze żyłam.
A nagle...
ref.
Z żył płynie czerwona krew.
Nic nie zatrzyma jej strumienia.
Płynie i płynie coraz więcej.
Wciąż wylewa się.
Teraz już wiem...
jak jest na krawędzi bytu,
jak jest między życiem i śmiercią.
Lecz żyję.
2.
Po ręce spływa mi krew,
z oczu płyną łzy.
Makijaż już zniszczony.
Krwi coraz więcej.
Wszędzie zostały moje ślady.
Chwyt za telefon, wybór numeru.
Po chwili słyszę sygnał karetki.
Nadal...
ref.
Z żył płynie czerwona krew.
Nic nie zatrzyma jej strumienia.
Płynie i płynie coraz więcej.
Wciąż wylewa się.
Teraz już wiem...
jak jest na krawędzi bytu,
jak jest między życiem i śmiercią.
Lecz żyję.
Z żył płynie czerwona krew.
Nic nie zatrzyma jej strumienia.
Płynie i płynie coraz więcej.
Wciąż wylewa się.
Teraz już wiem...
jak jest na krawędzi bytu,
jak jest między życiem i śmiercią.
Lecz żyję.
Nic nie zatrzyma jej strumienia.
Płynie i płynie coraz więcej.
Wciąż wylewa się.
Teraz już wiem...
jak jest na krawędzi bytu,
jak jest między życiem i śmiercią.
Lecz żyję.
Czarne chmury, czerwony deszcz.
Już nie będzie tak samo.
Z oczu, z ust wciąż spływa krew.
Być między życiem a śmiercią,
między czernią a bielą.
Nadal żyję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz