Główna bohaterka uważa się za cień, ponieważ ludzie są zbyt źli, ale i zbyt dobrzy, dlatego nie czuje się człowiekiem. Ma już 15 lat. Niewiele problemów. Miłość, tak miłość, to jej jedyny problem, który działa na jej życie najbardziej.
Główny bohater ma 18 lat.
^ ^
| |
| |
| |
| |
----------------- Wszystko co trzeba wiedzieć o bohaterach.-----------------
Jeśli na prawdę będzie problem ze zrozumieniem opowiadania, napiszę osobny post wyjaśniający ową historię, lecz sama się o tym nie dowiem, liczę na Wasze komentarze c:. Wykonam rysunki i powrzucam też ich zdjęcia, a nawet zastanowię się nad muzyką klimatyczną w czasie pisania :3. Miłego czytania ||^,\\\
"Sny- urzeczywistniona fantazja"
(Mówi ona)
Jak każdego dnia, o godzinie 22.00 leżałam już w łóżku. Rutyna nakazywała mi usnąć, lecz nie było to tym razem tak proste, jak zwykle. Nieprzykryta kołdrą, trochę marzłam. Nie myślałam o niczym, tylko o nim. Nawet cienie potrafią kochać, prawda? Chyba tak, skoro ja to robię. A może jednak to nie jest miłość, może tylko to moja nadzieja w silniejszej postaci? Kto wie?
(zdj)
Przez chwilę śledziłam wzrokiem swoją dłoń, przyglądając się ranom ciętym. Cóż, każdy ma swoje wady. Nikt nie jest idealny, a już na pewno nie ja. Choć ja- cień, mam w sobie kropelkę perfekcji. Każdy przecież ją posiada. Ale czy ja? Jeśli tak, to skąd te wszystkie cięcia? Te blizny? Czy wypada myśleć o tym właśnie w nocy? Padłam.
(zdj1)
(zdj2)
Nagle jakieś światło zbliżało się, rozgarniało ponury mrok. Postawiłam stopy kilka razy w przód. Gleba jest tu inna, dlaczego? Twarda, nieprzyjemna, a kamyki same wbijały się w stopy. Podłoże wcale nie przypominało ziemi. Dlaczego na ziemi są namalowane dwa pasy? Nagle głuchotę nocy zapeszył wysoki pisk. Kojarzyłam owy dźwięk, ale go nie pamiętałam.
Niespodziewanie coś we mnie uderzyło, jakby ogromna masa metalu. To było źródło blasku, który płynął z oddali. A teraz? Teraz mnie potrącił. Ranne ciało wpadło i rozkruszyło przednią część przedmiotu, który się poruszał, a w środku... A w środku jego twarz. Zaskoczenie. Zatrzymał się gwałtownie. Jeszcze oddychające ciało wzniosło się w powietrze, myśl: "czy ja latam?" towarzyszyła niespodziewanej niemowie strachu. Ciężko z chmur spadłam na ziemię, tę samą, nieprzyjemną dla moich stóp. Kamyki wbijały mi się w ciało. Co się stało? Leżałam, nie mogłam się ruszyć. Ograniczenia. Naiwnie próbowałam wstać, bez skutku. Ja żyję? Umarłam? Z dziwnego źródła światła wyszła osoba. Wysoka, chuda osoba. Uklękła przy mnie, położyła dwa palce na szyi, a następnie spuściła głowę, słowa: "umarła".
(zdj4)
Odpłynęłam na chwilę. Po niedługim czasie otoczenie się zmieniło. Było tu więcej metalowych pudeł. Te miały więcej świateł, które mrugały raz niebiesko, raz czerwono i wydawały drażniący dla uszu dźwięk. Wstałam, podeszłam bliżej całego zamieszania. Ujrzałam tę samą twarz, co przed uderzeniem. Rozmawiała z ciałem ubranym w granatowy mundur. Obejrzałam się. Postacie w czerwonych strojach coś nieśli na dziwnym przedmiocie na kółkach. Zaraz, to ja? Ale jestem tutaj, więc dlaczego i tam? Nie rozumiem. Spojrzałam na swoje ciało. Było brudne, blade i czerwone... Czerwone od krwi? Przecież nic mnie nie boli. A piżama? Podarta, postrzępiona. Lecz nie marznę już, nie czuję chłodu, za to dręczy mnie coś, w brzuchu. Mmm, nawet przyjemne. To nie ból i nie szczęście. Ulga? Co teraz? Dokąd mam iść? Za sobą, czy za nim?
Ja nie żyję. Umarłam. Dotarło to do mnie. Moje okropne zwłoki odeszły. Tym bardziej nie wiem co teraz. Pójdę za nim, póki istoty się nie rozeszły, co nastało po chwili. Weszłam do metalowego pudła, usiadłam obok niego, aby móc się przyjrzeć jego twarzy. Mimo ciemności zobaczyłam dużo. Nie mogłam oderwać wzroku od piękna oblicza, ale ono przecież mnie zabiło.
(zdj5)
Zmierzaliśmy nie wiem gdzie. Nagle poczułam ból w okolicy serca. Dlaczego czuję ból? Przecież nie żyję. Cierpienie jest drogą do wszystkiego? Im dalej tym ból silniejszy. Dotarliśmy, pudło zatrzymało się przed ogromną bryłą kwadratu, na której była postawiona trapezowa bryła. Przy czymś prostokątnym stało kilka kwiatów w zniekształconych przedmiotach. Postać opuściła pudło. Śledziłam go. Prostokąt był ruchomy, przechylał się w prawo i lewo. Idąc za osobą dotarłam do jasnoniebieskiego pomieszczenia. Nagle poczułam jak coś mi spływa po nogach. Lekko podniosłam piżamę. Była to krew, wypływająca z już umarłego serca.
(zdj6)
Zaczęłam krzyczeć i płakać. Najwyraźniej istota ta mnie nie słyszała ani nie widziała. Teraz wiem, jak czują się duchy, ale ja jestem cieniem. Uczuciem nieprzyjemnym jest nieistnienie, szczególnie dla kogoś.
Nagle nieznany głos, nie wiadomo skąd, powiedział: "użyj krwi". Czyżby intuicja? W boga nie wierzę, więc nawet nie przytoczyłam tego jako tezę. Wysłuchałam, wytarłam palcem wskazującym u prawej dłoni, po nogach krew. Napisałam na niezastawionej ścianie pomieszczenia "Czy aby być szczęśliwym, trzeba cierpieć?". Podpisałam się, jako cień.
(zdj7)
Przez dosłownie kilka sekund był napis widoczny, ale potem zniknął.
Głucha cisza, światło zgasło. A mój napis pojawił się na ścianie. Świecił. Osoba była bardzo tym zdziwiona. Wyczuwałam również strach, wybijało go serce postaci. Dlaczego mam z tego satysfakcję? Po chwili jednak, jego serce już tak nie biło, zwolniło.
-Cień, to Ty? - spytał
-Tak, to ja. - odpowiedziałam, ale chyba nie słyszał, więc ponownie użyłam swojej krwi. Zapytał, co tu robię, powiedziałam otwarcie, że krwawię. Natychmiast zaczął mnie przepraszać i prosić o wybaczenie, ale ja wcale nie byłam zła.
(zdj8)
Bardziej ciekawiło mnie, skąd istot ta mnie zna? Nie pamiętam tej osoby. Napisałam: "kim jesteś?". Zdziwił się, powiedział, że był dla mnie osobą ważną. Wyjaśniłam, po przez krwisty zapis na ścianie, że nie pamiętam go. Zasmucił się. Zadawał mi mnóstwo pytań, kiedy ja zapisałam: "pomóż mi, krwawię". Po przeczytaniu zdania, spytał, jak może pomóc. Niestety nawet ja tego nie wiedziałam. Zdaje się, że chciałam powrócić do swojego ciała, napisałam o tym na ścianie. Odmówił, szukając skutecznej wymówki. Ostatecznie wyszło na moje. Zgodził się, lecz dopiero następnego dnia. Usiadłam na kwadratowej bryle z kilkoma kółkami, a on usnął.
(zdj9)
Siedząc na drewnianym kwadracie, przyglądałam się jego twarzy. Księżyc świecił.
(Zmiana roli- mówi on)
Zegar wybił północ, obudził mnie. Zaspane oczy ujrzały blask księżyca, a w blasku księżyca, na komodzie, piękna dama, lecz nie moja. Piękna Cień. W końcu ją zobaczyłem, bił od niej nieziemski blask, jakby gwiazda. Siedziała w zakrwawionej, czarnej sukni, brudna, ale to ani trochę nie przyćmiło jej urody. Przebudziłem się, wstałem. Podszedłem do niej i przytuliłem. Położyła dłonie na mojej klatce piersiowej, spytała:
(zdj10)
- Widzisz mnie?
- Tak- odpowiedziałem - Jesteś piękna.
- Nieprawda - spuściła głowę.
- Mówię, co myślę - powiedziałem, kładąc dłonie na jej policzkach i podnosząc jej twarz, aby patrzyła na mnie.
- Dlaczego to robisz? - zapytała
- Co takiego?
- Dlaczego chcesz we mnie wzbudzić uczucia?
- Jak to?
Spojrzała w dół. Tylko "Ja krwawię", z jej lśniących oczu popłynęły łzy.
(zdj11)
Natychmiast wziąłem ją na ręce, pobiegłem do samochodu, posadziłem na miejscu pasażera, zapiąłem pas i wiozłem do szpitala.
- Stój! - krzyknęła
- Dlaczego? - gwałtownie zatrzymałem pojazd
- Ja już nie żyję, przecież.
- Więc dlaczego krwawisz?
- Jestem cieniem- duchem i człowiekiem w mroku.
- To nadal nie tłumaczy tej krwi!
- Nie krzycz!
- Sama krzyczysz, a ja nie mogę?!
Nagle zniknęła na moment, pojawiła się obok samochodu, ostatnie spojrzenie i odleciała w las.
(zdj12)
(Mówi ona)
On jest człowiekiem? Zwykły śmiertelnik? Ludzie są okropni. Zabija, okazuje czułość, w końcu krzyczy. Czy konieczne jest poświęcenie do szczęścia? Lecę w środku nocy przez las, ostrożnie wymijam drzewa i krwawię. Czy moja dusza traci swój żywot? Znowu ten sam głos: "Pamiętaj kim jesteś". Zatrzymałam się i postawiłam stopy na ziemi. Kto to powiedział? "Jak to kto? Twoje człowiecze serce" te okropne słowa, śmiech...
(zdj13)
Ach, moja głowa. Padam na kolana z bólu. Płyną łzy, krew. Nie mogę, krzyczę. Moimi ustami coś wylatuje, białe światło, potem postać. Och, moje gardło. Twarz i łokcie przy ziemi. Krew wypływa z ust. Znowu ten chichot, podnoszę głowę. Istota biała, lśniąca. Dumnie patrzyła na mnie z uśmiechem, unosząc się nad gruntem.
- I jak Ci teraz? - spytała
Wytarłam usta ręką.
- Nie rozumiem - powiedziałam.
- Głupiutka, jak zwykle.
- Co to ma znaczyć?
- Kochanie, chyba nie codziennie coś z Ciebie wychodzi, demolując cały układ pokarmowy? Hmm? A już na pewno nie demon.
- Jesteś...?
- Tak, jestem. - przerwało mi owe stworzenie.
Nie bałam się, ale zdziwiło mnie wyjście demona. Czy konieczny jest ból do szczęścia?
- Dlaczego siedziałeś we mnie? - spytałam.
- Hum. - usiadł na grubej gałęzi dębu - Urodziłem się w Tobie. W drobnym stopniu żyłem jako pasożyt. Żywiłem się szczęściem Twojej duszy. Nie często cieszyłaś się życiem, więc regularnie głodowałem. Będąc w Tobie spożywałem Twoją radość, teraz w końcu mogę się najeść! Spójrz tylko, sama skóra i kości! Wreszcie mogę skonsumować Ciebie.
-Słucham?! Nie!
- Masz pecha, kochanieńka. Jak się nie będziesz szarpać, będzie mniej boleć.
Rzucił się na mnie, w części rozerwał moją koszulę nocną. Od kiedy demony jedzą cienie? Dobierał się do mojego serca, ale broniłam się rękami i nogami. Nagle nie wiadomo skąd on, ten człowiek. Zepchnął potwora ze mnie, a sam rozpoczął z nim walkę. Po kilku wymianach ciosów, zaczęło się rozwidlać. Śmiertelnik straciłby życie, gdyby nie wschodzące słońce. Stwór rozpłynął się w powietrzu, ja też zaczęłam powoli znikać. Jednolicie moje ciało bledło. W końcu zniknęło.
PS. Miałam opublikować ten post dopiero gdy będzie wszystko gotowe, ale Vampirek marudził, że brakuje mu opowiadań na blogu c; więc umieściłam wcześniej, zdjęcia będą co jakiś czas uzupełniane :3
Kolejne fragmenty w przyszłości, bo na tym momencie mnie zatkało x.x

Ja muszę marudzić :) Jak dla mnie to jest nawet skończone, z jednym małym ale. A mianowicie za dużo tych "pudeł" i tej całej gramatyki (prostokąty, kwadraty itp.). Ogólnie jest super. Dość oryginalny pomysł i bardzo ciekawa akcja. Nic dodać nic ująć :D Czekam na więcej tej krwi ;) ...
OdpowiedzUsuńZdaję sobie sprawę z tego, że powtarzam słowa, niestety nie znam synonimów do tych wyrazów i raczej po nocach się też tak dobrze nie myśli c: Opowiadanie to było pisane przez cztery noce c:
Usuńjeżeli chodzi o synonimy to prosze bardzo: figury, rozmazane kształty kontury, zarys czegoś, bryła, forma. Do pudła za bardzo pomysłu nie mam :C
UsuńWiesz co muszę Ci przyznać rację, bo też największy przypływ swoijej weny obserwuję w nocy, a wtedy juz się niekontaktuje :) he he
OdpowiedzUsuń;_; No o 12 czy o 1 w nocy to trudno kontaktować xD
UsuńTwoje opowiadanie natchnęło mnie do własnego :) Dziekuję
UsuńPS: To nie odgapianie tylko NATCHNIENIE :D Niedługo opublikuję na swoim blogu ;) To sobie przeczytasz. A przy okazji. Nie wiem czyz auwarzyłaś w pierwszym komentarzu "gramatyki" miało być geometria xD
Oj Vampirku, cieszę się c: że zainspirowały Cię moje wypociny c: Miło mi to słyszeć ^^ chętnie zobaczę to opowiadanie, jak tylko aię ukaże, linka poproszę :p
Usuń