expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

sobota, 12 października 2013

,,Spotworzona'' ROZDZIAŁ II

Hey, pamiętacie jeszcze pierwszy rozdział tej serii opowiadań, nosi tytół ,,Piłka''. To teraz ciąg dalszy tego.
Dla przypomnienia:
 Akcja kręci się w Azji, a dokładnie w Korei Południowej - Seul.

 Thanh Lan Vu - 15 letnia Wietnamka, przeprowadziła się ona do Korei z powodu interesów rodziców, którzy nie zajmowali się nią na co dzień, gdyż byli zajęci pracą. Dziewczyna ucieszyła się z przyjazdu do Korei, gdyż uwielbia ją.
Merry Lours- 15 letnia Amerykanka, przeprowadziła się do Korei, gdyż jej mama pochodzi stąd. Jest najlepszą przyjaciółką Thanh Lan i również po tajemnie kocha się w sympatii przyjaciółki.
Kim Tae Hyun - 16 letni Koreańczyk, urodził się w Seulu. Jest sympatią Thanh Lan.
A rozdział II nosi tytół... hmmm... ,,Od nowa''
                         Obudziłam się dopiero w domu...
Leżałam w swoim fioletowym pokoju na łóżku, przebrana w swoją ukochaną piżamkę w pandy, przykryta błękitną kołdrą. Na czole miałam mokry ręcznik złożony na trzy razy. Nie najlepiej się czułam, kręciło mi się w głowie i miałam mdłości, a w dodatku oślepiało mnie światło słońca, które rozjaśniało mój pokoik. Zastanawiałam się co się stało i jak się znalazłam w domu. Zamknęłam oczy, licząc, że sobie przypomnę. Wszystkie zdarzenia z potwornego domu pojawiły mi się w głowie jak film. Natychmiast otworzyłam oczy i odruchowo podniosłam się. Wyszłam spod kołdry. Stanęłam na podłodze, podwinęłam po kolei rękawy oraz nogawki, aby sprawdzić, czy nadal mam jakieś obrażenia, a tam nic, żadnych strupów, ran ani śladów krwi. Zniknęły. Po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi, szybko wskoczyłam pod kołdrę:
-Mogę wejść? - usłyszałam głos, ale się nie odzywałam.
                       Otworzyły się drzwi. To byli Merry i Tae Hyun. Zdawało mi się, że chcieli wejść po cichu, z myślą, że jeszcze śpię, jednak im się to nie udało, ponieważ mam bardzo skrzypiące deski w pokoju. Usiadłam na łóżku, a oni po obu moich stronach:
-Jak się czujesz?- zapytała Merry
-Bywało lepiej - odpowiedziałam
-Ojej, przykro mi. - powiedziała litościwym głosem przyjaciółka - Co tam się stało zanim Cię znaleźliśmy pod bramą? Byłaś w strasznym stanie, martwiliśmy się - dodała ze zmartwieniem
Milczałam.
-Ale zaraz, gdzie te wszystkie rany i siniaki? - zadała kolejne pytanie
-Też chciałabym to wiedzieć - powiedziałam
Tae ciągle milczał, ale w tym momencie przyciągnął mnie do siebie, położył mi głowę na ramieniu i głaskał po włosach. Spojrzałam na przyjaciółkę z uśmiechem, ponieważ podobało mi się to, natychmiast zapomniałam o bólu głowy i mdłościach. Było mi tak dobrze. Zadzwonił czyiś telefon. Merry dostała sms-a.
-Eh, wybaczcie, muszę już iść, rodzice poprosili abym wróciła do domu - powiedziała.
Wstałam i przytuliłam ją na pożegnanie, ponownie usiadłam na łóżku machając jej dłonią.
                             No cóż, siedzieliśmy z Hyun'em w ciszy, puki nie spytał:
-Co się tam działo? To było straszne, nawet jeśli nie było Cię tylko pół godziny. Gdy zobaczyłem Cię leżącą pod bramą uwierzyłem w tę legendę. Bałem się o Ciebie, już po 10 minutach miałem tam wejść, ale Merry mnie powstrzymywała, mówiąc, że jesteś silna, odważna i, że dasz sobie radę, miała rację, jednak nie sądziliśmy, że skończy się to tak. Przepraszam.
-Nie. To ja powinnam przeprosić, że tam poszłam i, że musieliście się o mnie martwić - powiedziałam.
Chłopak mnie przytulił dosyć mocno, ja również go objęłam, siedzieliśmy przytuleni przez kilkanaście minut w milczeniu. Przerwałam ciszę mówiąc:
-Bałam się
-Co? - spytał
-Bałam się - powtórzyłam
-Czego się bałaś?
-Tam było strasznie, wystraszyłam się tej legendy no i... i ten koszmarny dom... i wszystko tam było przerażające... - gdy mówiłam przerwał mi pocałunkiem.
Gdy odsunął swoje usta od moich, odwrócił się na moment, zdjął buty, usiadł naprzeciw mnie. Starałam się ukryć ogrom radości i zaskoczenia po pocałunku. Zbliżył się. Lekko podniósł, wyszeptał mi do ucha: ''Ciiii, nigdy bój się'', usiadł ponownie. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy, nasze twarze zbliżały się do siebie..., wtedy zadzwonił mój telefon. Rozproszyłam się, szybko wyciągnęłam go spod poduszki, rozłączyłam od razu go wyłączając.
-Chyba nie jesteś zbyt rozmowny? - spytałam cicho
-To prawda, nie jestem - odpowiedział z uśmiechem.
Dopiero teraz doszłam do wniosku, że zakochałam się w kimś kogo wcale nie znam.
-Widzę, że słuchasz japońskiej muzyki. - powiedział patrząc na mój telefon
-Oh, tak, lubię ją i koreańską też, a Ty?
-Może po mnie nie widać, ale lubię mocne brzmienia i słucham też japońskie nuty.
-Oooo, ja najwyżej przystaję na hard rock'u- spuściłam wzrok, a on lekko się uśmiechnął.
Podniosłam głowę, spojrzałam w jego czarne oczy, rozmarzyłam się. Zeszłam na ziemię dopiero po tym jak położył dłonie na moich policzkach.
-Wiesz, czasem czuję się jakbym nie był sobą, jakbym chciał coś zrobić, ale nie mógłbym- powiedział spoglądając na okno, a ja położyłam dłonie na jego dłoniach - Bywa, że nie wiem kim jestem, a dosyć często o tym myślę - dodał
- Jesteś koreańskim uczniem, masz na imię Kim Tae Hyun, masz 16 lat, lubisz mocną muzykę i grać w piłkę, ale dokładniej kim jesteś nie wiem, może jakaś subkultura? - powiedziałam - O! Już wiem! Jesteś sobą.
-Wiesz, tak nie do końca, dopiero sobą będę - ponownie mnie pocałował.
                              Tym razem trwało to dłużej niż poprzednio. Byłam w siódmym niebie, czułam się wspaniale i tak bezpiecznie. Wiedziałam, że mogę mu ufać, wierzyłam, że zawsze będzie przy mnie. Być może to tylko szczeniacka miłość, jeśli tak to chcę być 14-latką już na zawsze. To jest chłopak, którego kocham, jestem w stanie się mu oddać i swoje serce na zawsze. Ale teraz nie powiem mu tego. Poczułam się zmęczona, a on chyba to wyczuł, bo zabrał swoje usta od moich. Powiedział, żebym położyła się i odpoczęła, tak zrobiłam, a on pożegnał się, wyszedł bez wyjaśnienia, na które liczyłam. Po chwili usnęłam.
                           Miałam straszny sen, a śniły mi się twarze potworów, które widziałam, a właściwie ich twarze, które po kilku sekundach mi się urywały. Każde monstrum wspak pojawiało się w mojej głowie, a ja przewracałam się z boku na bok. Zdziwił mnie symbol, który każde monstrum miało wyryte na czole. Gdy wszystkie oblicza stworów przeleciały mi przez pamięć zobaczyłam los legendarnej rodziny Lee.  jak wyglądali, jak wyglądał ich dom, jak zginęli. To było straszne, czułam spływające po policzkach łzy, płakałam przez sen. To było też dziwne, ponieważ nie mogłam się obudzić, udało mi się to dopiero gdy spadłam na podłogę. Leżałam na niej jeszcze przez chwilę, myśląc o symbolu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz